|
|
|
|
|
10 maj 2006
ZWIĄZEK POLSKICH ARTYSTÓW FOTOGRAFIKÓW
OKRĘG ŚLĄSKI
GALERIA KATOWICE
SPECYFIKA ŚLĄSKIEGO PEJZAŻU
wernisaż odbędzie się 10 maja [środa] o godz. 18:30
SPECYFIKA ŚLĄSKIEGO PEJZAŻU
W wystawie udział biorą:
1. ALEKSANDER BALICKI
2. SEWERYN BŁOCHOWICZ
3. ADAM BOGUSZ +
4. MICHAŁ CAŁA
5. ANNA CHOJNICKA
6. MIECZYSŁAW CYBIŃSKI +
7. HALINA IDZIAK
8. LEONARD IDZIAK +
9. ANDRZEJ KONIAKOWSKI
10. STANISŁAW KRAKOWIAK +
11. KAZIMIERZ NAJDENOW +
12. JERZY LEWCZYŃSKI
13. EDWARD POLOCZEK +
14. FRANCISZEK STOBIK +
Prezentowana Wystawa Śląskiego Pejzażu to skromna próba odpowiedzenia sobie na pytanie, jaki był i jest nasz śląski przemysłowy pejzaż. Jaka jest jego inność, a zarazem istota w stosunku do klasycznego polskiego pejzażu.
Próbując odpowiedzieć na tak postawione pytanie mam niebywałą przyjemność oprzeć się na konkretnych fotografiach członków Okręgu Śląskiego ZPAF tworzonych w ostatnich 50 - ciu latach i zachowanych w naszym archiwum. To wielkie przeżycie móc obcować z tak ciekawą fotografią tworzoną przez ludzi utalentowanych i wrażliwych na czasy, w których przyszło im żyć. Jednocześnie znających aktualne tendencje panujące w sztuce światowej i polskiej. Umiejących zastosować to w swoich artystycznych poczynaniach. Ten wycinkowy przegląd śląskiego pejzażu staje się tym samym w miarę prawdziwym przekazem o estetyce fotografii w minionych epokach zrekonstruowanych w oparciu o prace artystów zrzeszonych w naszym Związku.
Romantyzm lat 50-tych panujący w fotografii postbułhakowskiej był wiarą w możliwość przyjaznej koegzystencji przyrody i nowo odbudowywanego przemysłu.
Stanisław Krakowiak prezentuje nam romantyczną wizję możliwości rozwoju przyrody w tle z przemysłem. Bardzo podobne spojrzenie widzimy w pracach Aleksandra Balickiego, Leonarda Ldziaka, Kazimierza Najdenowa czy wreszcie Edwarda Poloczka. Ze wszystkich tych fotografii przebija wiara w możliwości koegzystencji przemysłu i przyrody. Ale nastąpiła już tu zmiana akcentu, na przemysł. Przyroda i ludzie współżyją , co prawda przyroda ulega powolnej destrukcji, pola uprawne przypominają regiony rolnicze pomimo tego, że w tle jest wielka huta. Żarłoczny przemysł się rozrasta - rozrasta się infrastruktura mieszkaniowa - wszystko stłoczone. Kwintesencją tego widoku są doskonałe panoramy Wałbrzycha autorstwa Kazimierza Najdenowa i Michała Cały wykonane w rożnych okresach czasu, a jednak bardzo podobne. Żarłoczność przemysłu i jego dominacje w pejzażu doskonale oddają prace Ewarda Poloczka - szczególnie te wykonane nocną porą, gdzie ziemia dymiąc oddaje swoją energię. Jedną z cech śląskiego pejzażu jest właśnie pokazywanie ziemi jako przewodniego motywu.
Degradacja ziemi przeorywanie i rozrywanie to kolejny ważny temat twórczości śląskich fotografików. Ślady zniszczenia - zima i śnieg tylko potęgują, a nie kryją tej dewastacji, a wieczorne mgły i opary wypuszczanej pary tylko potęgują grozę tej scenerii. W tle wyrasta przemysł, a wszystkie drogi i szyny prowadzą do niego. Przyrody już nie ma! Ziemia jest rozrywana - pętana - zaśmiecana śladami ludzkiej i górniczo-hutniczej działalności. Wielka rura i małe kable wchodzą w ziemię. Nawet teren nowobudowanych dzielnic Tychów został doszczętnie ogołocony z zieleni a na szczerym polu leży betonowy i stalowy złom, który na pewno został zakopany w tej ziemi. W tle widok na nowo budowane osiedle. Te widoki swojej okolicy pokazał Michał Cała ponad 25 lat temu.
Kobiece spojrzenie na ten przemysłowy teren, to próba poszukiwania ludzkiego pierwiastka jako dominanty. Anna Chojnicka na hałdzie kładzie swoją nagą modelkę z bukietem zasuszonych kwiatów.
Na innym zdjęciu też nagą modelkę stawia obok kwitnącego kwiatu, który naprawdę wyrasta na wysuszonym zamułkowym kopalnianym wylewisku. Sama autorka znajduje na hałdzie jeden jedyny kwitnący kwiatek i nad nim pochyla się z aparatem fotograficznym. Akt dorodnej dziewczyny jako symbol matki ziemi - mały kwiatek jako symbol nowego życia. Halina Idziakowa na hałdę z widokiem na hutę przyprowadza dzieci i pokazuje im ogrom zniszczenia tej naszej ziemi. Obie nasze Koleżanki przedstawiają tez na tych po przemysłowych plenerach śląskich plastyków oraz ich sztalugi.
Rezygnacja z planów szerokich na rzecz zbliżeń - detali jako symboli przestrzeni.
Budowla przemysłowa wypełnia prawie cały kadr zdjęcia - przyroda maleńkim fragmentem - właśnie te resztki przyrody - ziemi - pozwalają nazwać ta fotografię pejzażową.
I to jest chyba jeden z ważnych przyczynków do ustalenia śląskiej specyfiki pejzażu.
Fascynacja zauroczenie
Budowlą i konstrukcją przemysłową, zza której widać maleńkie fragmenty naturalnego pejzażu to fotografie Stanisława Skoczeia czy Jerzego Hlawsy-Hlawskiego.
Stefana Konwińskiego potrafi zauroczyć wielka rura rurociągu, spod której ledwo widać fragmenty domów i drzew. Seweryn Błochowicz zwielokrotniając fragmenty wielkiego pieca tworzy surrealistyczny pejzaż zawieszony w przestrzeni powietrza. Wielkie rury wież chłodniczych sfotografowanych przez Kazimierza Najdenowa z fragmentem drogi i latarń dają początek wspaniałej prawie abstrakcyjnej wizji. Bardzo podobny widok tych wież, z maleńkim domkiem u podnóża, dzięki drobnemu zabiegowi rozjaśnienia okien, które uczynił Michał Cała, tworzy z tego pejzażu coś niezwykłego. Totalne nawarstwienie i zagęszczenie elementów rozdzielni elektrycznej czy konstrukcji stalowych sfotografowane przez Jerzego Lewczyńskiego i Annę Chojnicką, to kolejne elementy naszego śląskiego pejzażu. Zabudowanego bardzo szczelnie przemysłową infrastrukturą.
Fragmenty zanikającego pejzażu - chłodnie kominowe jako pionowe walce.
Seria konstruktywistycznych kompozycji - skróty perspektywiczne to czysta foto-grafika.
Do tego dochodzą zabiegi solaryzacji i reliefu stosowane perfekcyjnie przez Adama Bogusza dla zbudowania dramatycznych przestrzeni przemysłowych. Sięga do nich też często Franciszek Stobik fotografując okolice kopalń. Te przekopiowywane wizje śląska stają się inspiracją dla kolejnego pokolenia fotografów wchodzących do śląskiego środowiska artystów fotografików, między innymi dla mnie niżej podpisanego. Przekopiowany i częściowo solaryzowany negatyw posłużył do zbudowania zestawu "Protest Song". A trzeba powiedzieć, że były to początki ruchów ekologicznych w Polsce. Udramatyzowanie naszej fotografii właśnie temu celowi służyło i było zabiegiem całkowicie celowo użytym. Dlatego ten nasz śląski pejzaż nie był pejzażem optymistycznym w odbiorze.
Na tym tle ciekawie rysują się miejsca wyjątkowe, dla nas magiczne, do których docierały kolejne pokolenia fotografów. Jak np. hałdy w okolicach Rybnika, gdzie Kolega Edward Poloczek fotografował 2 hałdy i drzewko. W jednym z ujęć zamiast drzewa była koza. Po kilku latach ja pojechałem w tamte okolice i wykonałem całkiem podobne ujęcie tych samych hałd i drzewka. Naturalnie nie znałem zdjęć Kolegi Poloczka. Dopiero dyskusja o tych i innych śląskich miejscach uzmysłowiła nam obecność takich miejsc i konieczności ich ciągłego fotografowania. Pomimo tego, że nie są zaznaczone na żadnych śląskich przewodnikach. Dlatego też ta nasza Śląska ziemia wielu z nas tak bardzo zauroczyła.
Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice, Kwiecień 2006
|
|
|
|
| |
|
|
|
|