|
ZWIĄZEK POLSKICH ARTYSTÓW FOTOGRAFIKÓW
OKRĘG ŚLĄSKI
GALERIA KATOWICE ZPAF
032-253 77 77
http://www.zpaf.katowice.pl/aktualnosci.html
biuro@zpaf.katowice.pl
WARSZAWSKA 5 - KATOWICE
zaprasza o4.o6.2oo8 [środa]
o godz. 18:3o
na wernisaż wystawy fotografii
MAREK KARAŚ - DŻIZUS
wystawy trwają do 1 lipca 2008 wstęp wolny
Wszyscy jesteśmy Jezusami?
Choćby nie wiadomo jak obracać kota ogonem, każdy tekst musi mieć pierwsze zdanie, a każda wystawa fotografii - impuls, od którego wszystko się zaczyna.
W przypadku projektu "Dżizus" Marka Karasia, boskie w swej istocie natchnienie dla tych czarno-białych fotografii spłynęło na artystę z barwnego malowidła z początków XX wieku. A na nim? Malowany Jezus unosi spojrzenie ku niebu, z jedną dłonią na sercu, drugą wznosząc w geście błogosławieństwa.
I zaiskrzyło.
Hieratyczna poza stała się inspiracją do serii charyzmatycznych portretów, na których każdy model miał szansę poczuć się na choć chwilę jak "Jesus Christ Superstar" z rock opery Andrew Lloyd Webbera i Tima Rice'a. W roli Jezusa wystąpił jako pierwszy Ian Gillan z Deep Purple; u Marka Karasia "Dżizusami" są zarówno mężczyźni, jak i kobiety, bardzo znani i mniej znani, w różnym wieku i stroju, o rozmaitych atrybutach: a to guma balonowa w ustach, a to zmięty biustonosz w dłoni, tu lampka nocna, tam aparat fotograficzny, tu frywolnie przekrzywiona świeca, tam skrzydełka na plecach
Wszyscy oni jednak kierują swój wzrok ku niebu z tego rodzaju napięciem, które - mimo ludycznej konwencji - każe widzowi poczuć się nieswojo. Bo a nuż tam z góry ktoś lub coś na nich (i na nas przy okazji też) równie uważnie spogląda?...
Bez żartów. Ludyczna konwencja niekiedy pozwala niepostrzeżenie przekroczyć pewne ustalone konwencje i otrzeć się o coś niewysłowionego. I tak sacrum dotyka profanum, post tańczy z karnawałem, przemijający czas zahacza o życie wieczne, a znieruchomiałe twarze na kliszach Marka Karasia tyle samo mają w sobie gombrowiczowskiej "gęby", narzuconej przez sztuczność pozy - co bezradnej szczerości człowieka przyłapanego in flagranti na marzeniu o tym, żeby móc w końcu w coś naprawdę uwierzyć, czemuś bezgranicznie zaufać, przestać się bać śmierci, cudzego spojrzenia i samego siebie...
A zabawa zabija lęk: pod pretekstem zabawy w "Dżizusa" zarówno fotograf, jak i jego modele pozwolili sobie na odwagę, by chociaż na moment przestać bawić się w to, kim są w "realnym" życiu, na co dzień. I efekt okazał się piorunujący. Najwymowniej świadczy o tym brak zgody wszystkich pozujących na wykorzystanie ich fotografii w ramach organizowanej wystawy - mimo, iż autora i modeli łączy skądinąd przyjaźń, zażyłość i zaufanie. Ale chociaż własny widok po zdarciu maski działa na ego człowieka tak zabójczo, jak wzrok Bazyliszka - to jednak żadne, nawet najżyczliwiej przestrzegane prawo kontroli swojego wizerunku nie zmieni jednej niełatwej do przełknięcia prawdy: w każdym z nas są takie sfery, do których po prostu nie mamy dostępu. I dobrze, że inni widzą w nas to, czego nie dostrzegamy sami.
Wszyscy jesteśmy "Dżizusami": paradujemy w sztywnych, konwencjonalnych maskach i marzymy o tym, żeby ktoś nam je wreszcie zerwał.
Marta Eloy Cichocka
"Czasem wydaje mi się, że fotografie, to tylko produkt uboczny moich spotkań z ludźmi, poznawania ich chwila po chwili. Aparat daje mi niepowtarzalną szansę kontaktu. Swój cel osiągam, skłaniając modeli do poszukiwania intymych doznań."
Marek Jan Karaś
Fotograf, dziennikarz.
W fotografii interesuje go tworzenie nowych faktów, nowych rzeczywistości.
Członek ZPAF.
Większość czasu poświęca pracy w swoim wydawnictwie.
|
|
|
|
|
|
|