Polecamy wystawę fotografii Aleksander Orszulik „Symbioza” w CINiBie


Pole­camy wys­tawę fotografii Alek­sander Orszu­lik „Sym­bioza” w CINiBie.
Wernisaż: 24 lutego 2026 r., godz. 17:00
Miejsce: CINi­BA, hol główny
Adres: ul. Bankowa 11a, Katowice
Strona wydarzenia: ciniba.edu.pl

SYMBIOZA
Wys­tawa fotografii – Alek­sander Orszulik
Ist­nieją miejs­ca, które nie tylko nas goszczą, ale akty­wnie ksz­tał­tu­ją nasz stan ducha. Centrum
Infor­ma­cji Naukowej i Bib­liote­ka Aka­demic­ka (CINi­BA) w Katow­icach to właśnie takie miejsce
– coś więcej niż mag­a­zyn wolu­minów i betonowe stropy. To świet­nie zaprojektowana
przestrzeń do myśle­nia, w której ciepły zewnętrzny piaskowiec, surowy beton wewnątrz
i geom­e­tryczny ład sta­ją się cichy­mi wspól­nika­mi każdego odkrycia, każdej przeczytanej
strony i każdej sfor­mułowanej tezy.
Wys­tawa „Sym­bioza” jest wiz­ual­nym zapisem tego niezwykłego przymierza między martwą
mater­ią a żywym intelek­tem. Prezen­towane fotografie celowo wychodzą poza ramy
doku­men­tacji. Nie staram się pokazać budynku jako obiek­tu architek­ton­icznego, lecz jako
akcel­er­a­tor ludzkiej motywacji. Na styku sfery mime­ty­cznej – czytel­nych linii kory­tarzy, rzędów
regałów, światła wpada­jącego przez pio­nowe szczeliny – oraz abstrakcji rodzi się nowa jakość
poz­naw­cza. Ludz­ka syl­wet­ka na tych zdję­ci­ach traci jed­nos­tkową dosłowność; sta­je się
cie­niem, który wchodzi w nieroz­er­wal­ny splot z betonową i szk­laną płaszczyzną.
To właśnie tytułowa sym­bioza: pro­ces, w którym człowiek adap­tu­je przestrzeń budynku
do swoich wewnętrznych poszukiwań.
Prezen­towane fotografie staw­ia­ją pyta­nia o granice naszego „ja” w kon­tekś­cie otoczenia:
● Gdzie kończy się fizy­cz­na bryła budynku, a zaczy­na nie­ma­te­ri­al­na przestrzeń myśli?
● Czy ryt­miczne podzi­ały elewacji, tak charak­terysty­czne dla katow­ick­iej biblioteki,
nie są wiz­ual­nym odpowied­nikiem porząd­kowa­nia wiedzy w naszych umysłach?
Wys­tawa zwraca też uwagę na psy­cho­log­iczny aspekt geometrii. Porządek linii narzu­ca rygor
myślowy, a pre­cyzyjnie dawkowane światło, wskazu­je kierunek skupi­enia. Architektura
CINiB‑y ofer­u­je struk­turę, której częs­to braku­je w pro­ce­sie twór­czym, dając opar­cie tam, gdzie
myśl sta­je się zbyt ulot­na. W „Sym­biozie” owa struk­tu­ra sta­je się plas­ty­cz­na pod wpływem
ludzkiej obecności.
W ciszy bib­liotecznych naw człowiek przes­ta­je być jedynie użytkown­ikiem – sta­je się częścią
więk­szego, intelek­tu­al­nego mechanizmu.
„Sym­bioza” to hołd dla miejsc, które potrafią wydobyć z nas to, co naj­cen­niejsze: zdolność
do bycia tu i ter­az, w pełnym zanurze­niu w świecie idei.
Zapraszam do przyjrzenia się bib­liotece nie jako budowli, ale jako wspól­ne­mu, żywemu
organizmowi.
Alek­sander Orszulik

Sym­bioza w ruchu
O spotka­niu, które wydarzyło się pomiędzy obrazami
Są takie wernisaże, które nie zaczy­na­ją się w chwili prze­cię­cia sym­bol­icznej wstę­gi, lecz dużo wcześniej — w relac­jach, w pamię­ci, w drob­nych napię­ci­ach, które gro­madzą się w ludzi­ach i przestrzeni. Wczo­ra­jsze otwar­cie „Sym­biozy” Alek­san­dra Orszu­li­ka było właśnie takim wydarze­niem: nie tyle prezen­tacją fotografii, ile spotkaniem, w którym obrazy stały się pretek­stem do roz­mowy, a roz­mowa — przedłuże­niem obrazów. CINi­BA, ze swo­ją charak­terysty­czną geometrią i spoko­jem, przyjęła nas jak miejsce, które zna rytm naszych kroków. Atmos­fera była swo­bod­na, niemal domowa. Przys­zli zna­jo­mi Olka, członkowie Klubu „Źródło”, oso­by związane z ZPAF , uczest­ni­cy jego warsz­tatów i spotkań. Wszyscy ci, którzy wiedzą, że fotografia jest dla niego nie tylko medi­um, ale sposobem bycia w świecie. I że każ­da jego wys­tawa jest kole­jnym etapem tej dro­gi. Prezen­towane prace — staran­nie przy­go­towane, prze­myślane, pre­cyzyjne — układały się w rytm CINiB‑y. Domi­nowały dyp­ty­ki, w których geom­e­tryczne formy architek­tu­ry prowadz­iły dia­log z włas­nym odbi­ciem. Lin­ie, kąty, powtórzenia. A jed­nak to nie geome­tria przy­cią­gała mnie naj­moc­niej, lecz momen­ty, w których Olek poz­wolił jej się przeła­mać. Płynne formy poręczy, miękkie krzy­wiz­ny klat­ki schodowej, organ­iczne gesty światła — te obrazy otwier­ały przestrzeń na coś bardziej ludzkiego, bardziej cielesnego. Właśnie tam, w tych zała­ma­ni­ach, naj­moc­niej wybrzmiewała dla mnie Fotografia Odkle­jona. Nie w deklaracji, lecz w dzi­ała­niu. W tym, że obraz nie próbował być o architek­turze, ani o człowieku, ani o relacji między nimi. On po pros­tu się wydarzał — jako spotkanie, jako napię­cie, jako ślad. W dyp­tykach widać było kon­strukcję, ale w płyn­nych for­ma­ch — esencję. Stra­ta dosłownoś­ci stawała się zyskiem obec­noś­ci. Patrząc na te fotografie, miałem wraże­nie, że Olek nie tyle opisu­je CINiB‑ę, ile pozwala jej mówić włas­nym językiem. A jed­nocześnie — że sam sta­je się jej współtwór­cą. To właśnie gest NADFOTOGRAFICZNY: obraz jako man­i­fes­tac­ja relacji, która nie jest ani mime­ty­cz­na, ani abstrak­cyj­na, lecz egzys­tenc­jal­na. Pod­czas wernisażu wykon­ałem fotograficzny repor­taż. Zdję­cia — zapis tego, co wydarzyło się pomiędzy ludź­mi, pomiędzy obraza­mi, pomiędzy przestrzenią a ruchem. Wczo­ra­jszy wieczór był nie tylko prezen­tacją prac, ale także żywą sym­biozą: ludzi, światła, architek­tu­ry i myśli. „Sym­bioza” okaza­ła się nie tyle tytułem wys­tawy, ile jej doświad­cze­niem. Widzi­ałem, jak obrazy Olka rezonu­ją z przestrzenią, jak ludzie odna­j­du­ją w nich własne ścież­ki, jak CINi­BA — ta pozornie chłod­na, uporząd­kowana struk­tu­ra — sta­je się miejscem spotka­nia. To był wieczór, w którym fotografia nie reprezen­towała świa­ta, lecz go współt­worzyła. A to, w moim rozu­mie­niu, jest jej najgłęb­szą możli­wą prawdą.
Łukasz Cyrus, 2026