Rozmiar: 7774 bajtów
  ZPAF-Okręg Śląski  Recenzje

PAWEŁ DUSZA - PAWEŁ BRYNICA DUSZYŃSKI - TELESKOP VISTANA.pdf

JANUSZ MUSIAŁ - NAD MORZEM MEDIÓW.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - WIESŁAW VISTAN BRZÓSKA - ODKRYWANIE CIAŁ.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - W PUŁAPCE MEDIÓW.pdf

JANUSZ MUSIAŁ - ...MARMAREMEERSEAMORZE... - OBRAZY I SŁOWA.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - ...MARMAREMEERSEAMORZE...II - OBRAZY I SŁOWA.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - NIKISZOWIEC - OBRAZY I SŁOWA.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - ŚLĄSKIE TRAMWAJE - OBRAZY I SŁOWA.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - MODERNIZM - OBRAZY I SŁOWA.pdf

JANUSZ MUSIAŁ - FOTOGRAFIA - OD OBRAZU ŚWIATA DO ŚWIATA W OBRAZACH.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - FOTOGRAFIA A PRAWDA.pdf
JANUSZ MUSIAŁ - FOTOGRAFIA: IDEA - AUTOR - DZIEŁO.pdf

ANNA KEYHA - FOTOGRAFIA I SZTUKI WIZUALNE - mp3
BEATA SKAWIŃSKA - PEJZAŻ ŚLĄSKI W TWÓRCZOŚCI ANDRZEJA KONIAKOWSKIEGO - mp3
ANDRZEJ KONIAKOWSKI - SPECYFIKA PEJZAŻU ŚLĄSKIEGO - mp3
TOMASZ LIBOSKA - ANTROPOLOGIA OBRAZU. POMIĘDZY NAUKĄ I SZTUKĄ TWORZENIA DOKUMENTU FOTOGRAFICZNEGO - mp3
JANUSZ MUSIAŁ - OBLICZA ŚLĄSKA W OBRAZACH ZAPISANYCH ŚWIATŁEM - mp3
JAKUB DZIEWIT - O ARCHETYPIE ŚLĄSKA - mp3
ARTUR RYCHLICKI - CZY ŚLĄSK JEST PRAWDZIWY? - mp3
MAŁGORZATA MATERA - Niekompletność czyli przemienienie - o różnych aspektach dopełnienia ciała w akcie fotograficznym - mp3
JERZY LEWCZYŃSKI - Z historii polskiej fotografii - mp3
JAKUB DZIEWIT - Łomografia i inne fotograficzne trendy a flusserowska koncepcja aparatu - mp3
ARTUR RYCHLICKI - Prawda a fotografia jako przedstawienie - mp3

JANUSZ MUSIAŁ - FOTOGRAFIA W DIALOGU KULTUR - GRANICA - pdf
JANUSZ MUSIAŁ - FOTOGRAFIA W DIALOGU KULTUR - TOŻSAMOŚĆ - pdf
JANUSZ MUSIAŁ - FOTOGRAFIA W DIALOGU KULTUR - EUROPA - pdf
WIESŁAWA KONOPELSKA - ZBIGNIEW SAWICZ - MISTRZOWIE PIĘKNA
JERZY LEWCZYŃSKI - ZBIGNIEW SAWICZ - MISTRZOWIE PIĘKNA
JANUSZ MUSIAŁ - POMIĘDZY ZIEMIĄ A NIEBEM - MACIEJ STOBIERSKI
BEATA SKAWIŃSKA - JANUSZ MUSIAŁ - WIDOKÓWKI WSPOMNIEŃ
ANDRZEJ KONIAKOWSKI - ALFRED LIGOCKI - REMINISCENCJE
JÓZEF LIGĘZA - ALFRED LIGOCKI - WSPOMNIENIE
JÓZEF LIGĘZA - ALFRED LIGOCKI - BYŁO MU BLISKIE

JANUSZ MUSIAŁ - MOTYWY ŚLĄSKA 2oo6
JANUSZ MUSIAŁ - OBLICZA ŚLĄSKA W OBRAZACH ZAPISANYCH ŚWIATŁEM
JANUSZ MUSIAŁ - ULICA WARSZAWSKA
JANUSZ MUSIAŁ - KRZYSZTOF LISIAK - FOTOGRAFIE
JANUSZ MUSIAŁ - KATARZYNA ŁATA-WRONA - PLASTYCZNE OBLICZA
JANUSZ MUSIAŁ - 60
JANUSZ MUSIAŁ - ŚLĄSKI PARK PRZEMYSŁOWY
JANUSZ MUSIAŁ - CAMERA OBSCURA - OPOWIEŚCI Z PUDEŁKA
JANUSZ MUSIAŁ - PRZESTRZENIE EGZYSTENCJI
JANUSZ MUSIAŁ - PRZESTRZENIE WYOBRAŹNI
JANUSZ MUSIAŁ - AUTOPORTRET

ANDRZEJ KONIAKOWSKI FOTEL - GOŁĘBNIK - STYPENDIUM ...
Andrzej Koniakowski - ŚLĄSK AKTIV 2 - JANUSZ MUSIAŁ - Ekrany Światła
Andrzej Koniakowski - BEZPIECZNA FOTOGRAFIA W ZBIORACH BIBLIOTEKI ŚLĄSKIEJ
Bartosz M. Wrona - ODCISK ŹRENICY
Jerzy Lewczyński - NAUKA CZYTANIA
Elżbieta Łubowicz - DUCH MIEJSCA I CZASU

Andrzej Koniakowski - JACY JESTEŚMY
Andrzej Koniakowski - DOKUMENTALISTA CAŁEJ EPOKI
Andrzej Koniakowski - POWIEW MORZA W KATOWICKIM ALTUSIE
Andrzej Koniakowski - KROWA W KWIATKI - PLASTYCY ŚLASKA
Bartosz M. Wrona - PRZESTRZENIE WYOBRAŹNI
Andrzej Koniakowski - SPECYFIKA ŚLĄSKIEGO PEJZAŻU
Andrzej Koniakowski - ANIELSKI KREIS
Andrzej Koniakowski - ZADUMANA FOTOGRAFIA - Krzysztof Lisiak
Andrzej Koniakowski - MIESIĄC FOTOGRAFII JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO
Andrzej Koniakowski - ZAKOŃCZENIE MIESIĄCA JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO
Andrzej Koniakowski - LEKSYKON ŚLĄSKIEJ FOTOGRAFII - Jerzy Lewczyński
Andrzej Koniakowski - AUTOPORTRET - Jerzy Lewczyński



Fotel - Gołębnik - Stypendium







Zaprezentowane powyżej zdjęcie fotela zawiera w sobie wszystkie te skojarzenia. Ale bez ludzi "dobrej woli" to by się nie wydarzyło. Senator Krystyna Bochenek działająca w Śląskim Funduszu Stypendialnym wspólnie z Gazetą Wyborczą, czyli red. Tomaszem Malkowskim wymyśliła KRZESŁO DO NAUKI. Śląscy samorządowcy poparli myśl dofinansowania zdolnych studentów i podarowali różne swoje stołki. Fotel tu prezentowany do dar Prezydenta Żor Waldemara Sochy. Na tym fotelu siedziała córka Pani naczelnik USC a ślubu udzielał sam Pan Prezydent - sentyment ważności wydarzenia. Z tym przekazem Fotel trafił w moje ręce. Idea szczytna , zaszczyt i wyróżnienie, ale też i odpowiedzialność jak ten piękny przecież mebel jeszcze bardziej umaić i przemienić w dzieło sztuki. Szczególnie, że podobnych zadań podjęli się też inni wybitni plastycy śląscy. Ja byłem pierwszym i jedynym fotografem w tym znakomitym towarzystwie, a to przecież zobowiązuje !

Moim najcenniejszym zdjęciem jest mój "Gołąbek", do tego dochodzą moje fascynacje fotografią na stalowych blachach. Jak to pogodzić z tym pięknym klasycystycznym kształtem? Funkcję i kształt fotela zachowałem ubogacając go metalowym kręgiem przylatujących i odlatujących śląskich gołębi. Tym samym prezydecki fotel stał się też "gołębnikiem". Wszystko to udało mi się zrobić przy pomocy Pana Damiana Tomanka który udostępnił mi swoje możliwości techniki Grawerton do przeniesienia zdjęć na mosiężna blachę idealnie pasującą do kolorytu fotela.

Nasze wspólne działanie zostało też udokumentowane w postaci naszych maleńkich portrecików. One też znalazły swoje skromne miejsce na fotelu.


Ale najważniejszy jest ten, kto w Górnośląskim Centrum Kultury po wspaniałym koncercie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w czasie zaciętej licytacji kupił ten fotel. Pan Krzysztof Lisiak to właściciel Firmy "COM PROMIS" ale też doskonały fotograf. Po licytacji skromnie stwierdził : fotel zostaje w rodzinie !


To mnie bardzo cieszy, bo będę mógł jeszcze od czasu do czasu posiedzieć w tym ważnym dla mnie fotelu i porozmawiać z Krzysztofem o fotografii przy dobrej kawie.


Andrzej Koniakowski
członek Związku Polskich Artystów Fotografików od roku 1975
laureat nagrody im. Karola Miarki za rok 2005

Katowice, wrzesień 2006.



ŚLĄSK AKTIV 2 Ekrany Światła - Medialne Ołtarze






Katowickie Biuro Wystaw Artystycznych w sierpniu gościło artystów odczuwających potrzebę przełamania spojrzenia na śląską sztukę. Przewartościowania dominujących obrazów sztuki śląskiej od mitologizującej, czy akademickiej po otwartość na poszukiwania. Wśród zaproszonych artystów znalazł się nasz Kolega Janusz Musiał. To bardzo dobrze, że wśród plastyków pojawia się ambitny i uzdolniony plastycznie fotograf. Pomiędzy plastyką a fotografią istnieje ciągła potrzeba wzajemnego się uzupełniania i dopełniania.

Sam portret artysty to już plastyczne przetworzenie.


Aktualnie artysta zajmuje się naszą egzystencją rozgrywającą się w świecie wypełnionym nieskończoną liczbą ekranów. Rozdrgane kalejdoskopowe obrazy to jego próba wizualizacji naszej kiczowatej rzeczywistości. Dlatego pozwoliłem sobie zwielokrotnić jego ekspozycję z sali wystawowej. Baloniki pozwalają z uśmiechem spojrzeć na ten przegadany optycznie świat.


Ale poważnie podchodząc do tego omówienia wypada się pochylić nad próbą analizy czy refleksji nad tym, co nam serwują niezliczone wielkością i ilością ekrany multimedialne. Już sama próba postawienia problemu powinnam budzić zrozumienie, jeżeli już nie akceptację. Te fotograficzne obrazy niczego nie przedstawiają, ale zmuszają do zastanowienia się nad tym, co nas otacza i to już jest wartość sama w sobie.



Fotografując ekspozycję Janusza podjąłem też próbę fotografowania tego, co się działo na ekranie telewizora nadającego w kółko ten sam ciąg obrazów. Na mojej fotografii był telewizor - był zarys nadawanego obrazu - było odbicie obrazów zawieszonych na ścianach a nawet pojawił się zarys mojej osoby. A chciałem nie być na tym odbiciu, nie udało mi się wyjść z kadru. I to jest chyba puenta czy istota przekazu artysty. Jesteśmy aktywnymi odbiorcami i zarazem uczestnikami otaczającej i zalewającej nas elektronicznej rejestracji. Całkowicie uzależniamy się i poddajemy się manipulacji wirtualnej rzeczywistości, zatracając równocześnie granice między zjawą a realnym światem. Ale który świat jest realny?



Andrzej Koniakowski
członek Związku Polskich Artystów Fotografików od roku 1975
laureat nagrody im. Karola Miarki za rok 2005

Katowice sierpień 2006.



Bezpieczna fotografia w zbiorach Biblioteki Śląskiej!







Rok temu Związek Polskich Artystów Fotografików Okręg Śląski podpisał Biblioteką Śląską w Katowicach Umowę o współpracy. Zawarcie tej umowy było sygnalizowane w śląskiej prasie. Red. Łukasz Kołębasiak w Gazecie Wyborczej poparł ideę takiej współpracy. Umowa ta to zabezpieczenie tego, co dla nas fotografików jest najcenniejsze. Dobrej i znaczącej dla naszego regionu fotografii, tak członków naszego Okręgu jak i innych znanych fotografów.

Po roku możemy być zadowoleni, bo fotografia przekazana do Biblioteki Śląskiej jest w niej traktowana z dużą atencją i profesjonalnym zabezpieczeniem. To metafizyczne doznanie widząc w zbiorach specjalnych swoją fotografię - pięknie opisaną - zabezpieczoną i eksponowaną. To doznanie powinno zdopingować wszystkich innych znaczących coś w polskiej fotografii do zabezpieczenia swojego dorobku życia. Bez względu czy w Bibliotece czy w innym Muzeum.


20. lipca 2006 roku na uroczystym spotkaniu Dyrekcji Biblioteki Śląskiej i Zarządu Okręgu Śląskiego ZPAF Prezes Okręgu Katarzyna Łata - Wrona przekazała uroczyście Dyrektorowi Biblioteki Śląskiej, prof. Janowi Malickiemu wszystkie Katalogi wydane w ostatniej kadencji przez Okręg Śląski ZPAF. Katalogi te towarzyszyły wystawom prezentowanym w Galerii "KATOWICE". Ten zbiór wydawnictw to dowód naszej aktywności artystycznej. Zbiory Katalogów z informacjami o autorach i prezentowanych pracach to ważny przyczynek do ogólnej informacjii wydarzeniach kulturalnych.




Pięknym akcentem tej skromnej uroczystości było też przekazanie do zbiorów bibliotecznych Albumu "FOTOGRAFIA" autorstwa Haliny Holas - Idziakowej i Leonarda Idziaka. Wydawnictwa tego nie można kupić w żadnej księgarni, ponieważ jest to unikatowe wydanie reklamowe Firmy "GRAS SAVOYJE POLSKA" i zostało ono wydane w ograniczonym nakładzie. Koleżanka Halina Holas - Idziakowa nestorka naszego Okręgu tworzyła Delegaturę ZPAF w Katowicach w roku 1953 i jest Honorowym Członkiem ZPAF.







Andrzej Koniakowski
członek Związku Polskich Artystów Fotografików od roku 1975
laureat nagrody im. Karola Miarki za rok 2005

Katowice sierpień 2006.



"Jacy jesteśmy"






Prezentowane ostatnio trzy wystawy to ważny i przełomowy moment w działalności naszej związkowej Galerii KATOWICE. Po wielu latach wystaw indywidualnych i tematycznych prezentujemy Siebie w wystawie zbiorowej. Stało się tak w wyniku faktu postawienia nam konkretnych i prostych założeń - mieliśmy przedstawić swoje: "Przestrzenie wyobraźni" - "Przestrzenie egzystencji" - "Autoportrety".

Tym samym stanęliśmy przed problemem zastanowienia się, "Jacy jesteśmy i gdzie jesteśmy". Czyli przed odsłonięciem artystycznej przyłbicy. Czy to nam się udało ? Pokazując swój autoportret pokazaliśmy to, co w każdym z nas siedzi i co mamy do powiedzenia. Obrazowo przedstawił to Kol. Wiesław, Brzóska-Vistan podając siebie i tym samym nas na talerzu. Od Was drodzy widzowie, wierni naszej Galerii usłyszymy czy tak się stało. Ja stawiam problem do przemyślenia i dzielę się ze swoimi bardzo subiektywnymi odczuciami. Szczególnie cieszy mnie, że nastąpiło aktywne utożsamienie się ze Związkiem i jego wystawami. Związkiem bardzo mi bliskim, w którym już jestem 30-lat. Nawet ci, którzy nie wzięli udziału w wystawach zaczęli się nimi interesować. Tym samym rośnie nasz potencjał twórczy, a o to przecież chodzi. Szykują się nam kolejne ciekawe i ważne manifestacje artystyczne.

Na oblicze każdej organizacji wpływ mają ci, którzy ją tworzą i którzy prowadząc ją nadają jej swoje piętno. Aby dokładniej nas, czyli Okręg Śląski ZPAF poznać warto się przypatrzeć autoportretom tym, którzy mieli na to wpływ i chcieli zrobić sobie autoportret.



Delegaturę ZPAF w Katowicach w 1951 stworzyła Halina Holas - Idziakowa. Jej aktualny autoportret prezentuje nam nieustającą wizjonerkę pomimo tego, że czas upływa nieubłaganie. Wizjonerkę, która potrafi patrzeć w odbicie swojego dzieła !


Obok zaprezentowała się w trzech odsłonach aktualna Prezes Katarzyna Łata -Wrona. Zadumana nad ciężarem nowych obowiązków - zalotnie z przymrużeniem oka dająca nam sygnał, że Ja sobie radę dam - oraz że będę to robić z radością - tak jak powinno się tworzyć dobrą sztukę.


Na wystawie nie uczestniczy Prezes Edward Poloczek. Jednak w jego twórczości ważny dla niego był jego autoportret w stroju i fotelu Stańczyka ! Bo taki właśnie był Poczek, Blisko władzy, lecz mający do niej swój własny niezależny stosunek. To mu pozwoliło razem z Haliną Idzakową wywalczyć i zbudować naszą Galerię.


Były Prezes Jakub Byrczek przedstawił się w swój charakterystyczny tajemniczy sposób - liczby ważne dla ludzkości są też ważne dla niego, - ale tajemnica poznania pozostaje tajemnicą, tak liczb jak i Jego osobowości !


Na koniec mojego wywodu przedstawiam się sam. Mój autoportret mówi więcej niż chciałem powiedzieć o swojej psychice, szczelnie otoczonej zwojami tradycji, historii związku i chęcią utrzymania go w dobrej kondycji. Bez specjalnych wstrząsów i zawirowań. Pozostali Prezesi tak Okręgu jak i wcześniej Delegatury jakoś nie zrobili swoich autoportretów z różnych zresztą względów. Szkoda, bo byłby to obraz pełniejszy. Ale wszystko przed nami.


Andrzej Koniakowski
członek Związku Polskich Artystów Fotografików od roku 1975
laureat nagrody im. Karola Miarki za rok 2005

Katowice lipiec 2006.



"Dokumentalista całej epoki"






Polskie i śląskie środowisko fotograficzne pożegnało ostatnio Kazimierza Sekę jednego z wielkich ostatnich światków zmieniającej się epoki.


A wszystko zaczęło się we Lwowie gdzie w Akademii Handlu Zagranicznego zaczynał edukację fotografii jak sam podkreślał "artystycznej". Wojna to Armia Krajowa i fotografia zakazana, ale jakże cenna. Po wojnie praca w kilku redakcjach. Jednak najbardziej poświęcił się Centralnej Agencji Fotograficznej. Współtworzył ją w Katowicach od podstaw. A w latach 1953 do emerytury w roku 1982 był jej kierownikiem. Tym samym był ze swoim aparatem wszędzie tak gdzie się coś działo. Wszystko to perfekcyjnie z zacięciem doskonałego obserwatora rejestrował. Tysiące Jego fotografii jest w archiwach CAF-u, a to, co zostało zostanie zabezpieczone przez Bibliotekę Śląską. Cała fotograficzna spuścizna Kazimierza Seki jest obrazem naszej zmieniającej się gospodarczo i politycznie rzeczywistości. Ten dokument fotograficzny jest i będzie bezcenny. Nie tylko, dlatego że jest historyczny, ale dlatego też, że jest fotograficznie dopieszczony. Będąc dziennikarzem - fotoreporterem Kaziu został też członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Uczestniczył w wielu konkursach i wystawach fotograficznych zdobywając na nich medale i wyróżnienia. Cenił sobie najbardziej sukces na "PHOTOKINA78" gdzie za reportaż "Ludzie węgla" dostał Złoty Medal. Był też pierwszym polskim jurorem na World Press Photo.


Ale dziełem Jego życia był Śląski Klub Fotografii Prasowej, który stworzył i którego Prezesem był przez 7 kadencji. KFP zawiesił swoją działalność dopiero w stanie wojennym.


Do tego czasu Klub ten, prawie, co roku prezentował najlepsze fotografie śląskich fotoreporterów. Fotografie, które z wiadomych względów nie mogły się ukazać w prasie codziennej. Klubowe spotkania i wspólne prezentacje to była jego osobista troska o rozwój młodych talentów i utwierdzanie ich w wierze, że należy robić dobrą prawdziwą fotografię. Fotografię, która zawsze się przebije i znajdzie swojego odbiorcę.


Właśnie na tych wystawach zobaczyłem po raz pierwszy ciekawe i dobre foto-reportaże. Miałem też zaszczyt jako młody chłopak robić zdjęcia obok fotoreportera ze sprzętem, o jakim tylko mogłem marzyć. To właśnie Kazimierz Seko pozwolił mi fotografować obok siebie w czasie Wyścigu kolarskiego w Wiśle na Kubalonce. Kaziu też był na moim przyjęciu ślubnym, na które przyniósł zdjęcie pierwszej Pary Młodej z naszego katowickiego Pałacu Ślubów. Pałacu, w którym właśnie brałem ślub.


Jego opowieść o tym pierwszym ślubie została sfilmowana i stanowi cenny dodatek do naszych filmowych dokumentacji o Nim i całym Śląskim Okręgu ZPAF.


Pamięć i fotografia to nasza spuścizna po znaczących fotografach.


Andrzej Koniakowski
członek Związku Polskich Artystów Fotografików od roku 1975
laureat nagrody im. Karola Miarki za rok 2005

Katowice lipiec 2006.



Powiew morza w katowickim ALTUSIE






Dobra fotografia zagościła w najwyższym katowickim wieżowcu ALTUSIE. Maciek Stobierski fotografik globtroter, który kocha przyrodę i przygodę swoją wystawą "Żaglowiec" zaprezentował nam tchnienie morskich przygód na Darze Młodzieży. Jego czarno -białe fotogramy to dopiero zapowiedz kolejnych ciekawych i pięknych fotografii morskich przestrzeni przecinanych żaglami Daru Młodzieży


Sam nam mówi, że: wystawa "Żaglowiec" to dopiero wstęp do dużych wystaw z jego rejsu i fotograficznych sesji na Darze Młodzieży. W ubiegłym roku spędził na nim 10 tygodni. Było to dla niego duże fotograficzne wyzwanie i pasjonująca praca w morskim plenerze. Za kilka dni wyrusza w następną część tej przygody. Ma nadzieję, że efektem tej pracy będą kolejne interesujące zdjęcia. Ja osobiście znając Maćka oraz jego możliwości jestem tego całkowicie pewien. A dowodem na to są zaprezentowane aktualnie fotogramy. Pełne klimatu przygody i morskich przestrzeni.


To dobrze, że Okręg Śląski Związku Polskich Artystów Fotografików posiada w swoich szeregach właśnie takiego artystę. A ponieważ wszystko, co dobre to trwa krótko, więc ekspozycja "Żaglowca" trwa tylko trzy dni 23 do 26 czerwca 2006



Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice, 23 czerwca 2006 roku






23 maja 2006
Uroczyste przeniesienie
Krowa w kwiatki - plastycy śląska






Katowicka artystka Anna Chojnacka fotografując przed 30-tu laty śląskie środowisko plastyczne użyła właśnie tego symbolu.


"Dyskusja o sztuce", którą wiodą młodzi wtedy artyści : Andrzej Czeczot, Jerzy Duda-Gracz oraz Tomasz Jura ma w tle krowę, którą w kwiatki maluje Jerzy Duda -Gracz. Fotografia ta w naturalnej wielkości przedstawia te wszystkie postacie, wycięte i ustawione wokół krowy oraz sztalugi z fotografią śląskiej ziemi. Dzieło to wraz z innymi pracami fotograficznymi przed kilku laty, zostało prze autorkę przekazane do Muzeum Miasta Katowic. Teraz chcąc przypomnieć twórczość naszej wybitnej Koleżanki organizujemy w Galerii "KATOWICE" ZPAF jej Wystawę.


To uroczyste przeniesienie przez młodsze pokolenie artystów właśnie tej Fotografii z Muzeum Miasta Katowic do naszej Galerii jest symbolem i hołdem oddanym dobrej i wizjonerskiej fotografii Anny Chojnickiej. Kto wtedy przewidywał inwazję krów na europejskie miasta ? Kto wierzył i stawiał na młodych artystów - właśnie Anna Chojnacka. Wierzyła i miała tzw. dobrego nosa. Wszyscy Ci Artyści to wielkie i znaczące postacie polskiej sztuki.


W tym hepeningowym wydarzeniu uczestniczyli Prezes Okręgu Śląskiego ZPAF Katarzyna Łata -Wrona, Janusz Musiał, Józef Wolny , Krzysztof Lisiak, Stanisław Masztalerz i niżej podpisany. Całość fotografowała silna grupa fotoreporterów ze śląskiej prasy. W Galerii dotarł do nas Tomasz Jura, a wszystkiemu z góry przyglądał się Jerzy Duda - Gracz.


To i inne bardzo dobre zdjęcia Anny Chojnickiej będzie można zobaczyć w naszej Galerii już od 7.czerwca 2006 roku.


Zapraszamy na wernisaż 7. czerwca (środa) o godz. 18.30 do Galerii "KATOWICE" ZPAF przy ul. Warszawskiej 5.




Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice, 15 maja 2006 roku



Specyfika śląskiego pejzażu
Przestrzenie wyobraźni
Dwa w jednym






Dwa w jednym to hasło reklamowe mające nas przekonać, że dwa dobre elementy jakiegoś produktu zmieszane razem i podane w jednym opakowaniu zwiększają i poprawiają jego jakość. Coś w tym jest . Ta prawda przenika do świadomości i staje się pożywką w innych działaniach.


Galeria "KATOWICE" aktualnie prezentuje właśnie dwie wystawy jednocześnie. "Specyfikę Śląskiego Pejzażu" oraz "Przestrzenie Wyobraźni". Składnikami obu wystaw są dobre fotografię, dobrych fotografów. Mogę to stwierdzić, ponieważ od wielu lat oglądam naszą śląską twórczość różnych środowisk fotograficznych. Ten współczesny pomysł nawiązuje do faktu działania przed 20-tu paru latu też 2 - Galerii w tej samej Galerii. Jego odnowienie i zapał w realizacji, jaki prezentuje nowy Zarząd pod wodzą Kasi Łaty - Wrony jest godny nie tylko zauważenia, ale też docenienia. Z tej prostej przyczyny, że jest to dopiero zapowiedz kolejnych podobnych konfrontacji.


Co dają takie porównania - bardzo wiele : przypominają starą dobrą fotografię starszych Koleżanek i Kolegów, tym samym zwracając uwagę na ciągłość tradycji, pokazują świetną technikę i wrażliwość na piękno i problemy naszej śląskiej ziemi. T niby nic a bardzo wiele ! Młodsze pokolenie fotografów może się zmierzyć z własna wizją wyobraźni, która często nie odstaje od tej, która gościła w tych murach. Jednocześnie dodaje nowego ożywczego ducha przez wizje współczesnej techniki komputerowej nasyconej przeglądaniem się w sobie.


Współczesny artysta prze swoje doznania przeżycia odnosi się do problemów go otaczających. Tak było i tak jest. Ale kontynuacja i prezentacja poparta skromnym, ale ważnym katalogiem to ewenement w naszej związkowej egzystencji. To, co się nie udawało nam starszym udaje się młodszym. I to jest miara postępu i skromnego zadowolenia. Szczególnie w moim przypadku, gdy łącząc swoją fotografią obie prezentacje mogę być spokojny o dalsze losy naszego, ale też i bardzo mojego Śląskiego Okręgu. Wysiłek nas budowniczych Galerii jest kontynuowany kolejnymi znaczącymi prezentacjami.


Nową jakością jest wizja "Kolekcji Fotografii Artystyczne" Okręgu Śląskiego ZPAF, która zacznie się wyłaniać z starych zbiorów Okręgu i dodanych do niej całych wystaw aktualnie zaprezentowanych. Ten zbiór ważnej dla Śląska fotografii zostaje uzupełniany filmową rejestracją sylwetek oraz dorobku Koleżanek i Kolegów. To jest kolejna zasługa nowego i młodego artysty Janusza Musioła.

Podświadomie zacząłem pisać o dwóch wystawach a pojawiają się dwa nazwiska Koleżanki i Kolegi będących też bardzo luźnym skojarzeniem z tytułem. Naturalnie siła sprawcza dwóch składników nie byłaby tak silna gdyby wokół niej nie było innych aktywnych. Ale właśnie tak powinny działać zespoły ludzkie opanowane wspólną ideą.

A nas wszystkich i to jest siłą Związku łączy miłość i fascynacja do fotografii ! Często muszę odpowiadać na pytanie, czym jest ZPAF ? I nigdy nie ma na to jednoznacznej i definicyjnej odpowiedzi. Zawsze jest to aktualne zestawienie poczynań artystycznych połączonych z sukcesami przeszłości. Jest to też zawsze odwołanie do znaczących i wybitnych nazwisk w polskiej fotografii, których mam zaszczyt być Kolegą. A konkluzją tych rozważań niech będzie stwierdzenie -

"Wiele w jednym" jest lepsze niż "Dwa w jednym"



Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice, 15 maja 2006 roku





"anielski Kreis"

Galeria "CZAKRAM", Katowice



Ten przewrotny tytuł wcale nie oddaje charakteru autora Wystawy ...wobec Aniołów....


Antoni Kreis kreuje się na "stwórcę" świetlistego świata współczesnych aniołów szczególnie tych, które zeszły na ziemię i zapełniły kolorowe bilbordy. Artysta na swój sposób jest stwórcą - twórcą swojej sztuki. My widzowie jego wystaw jesteśmy twórcami swoich wyobrażeń o tym, co autor chciał nam powiedzieć. Bardzo często te wizje całkowicie rozmijają się ze sobą. Pojawienie się tej wystawy w Galerii CZAKRAM pełnej klimatów z innych światów, nadaje tej ekspozycji kolejne ciekawe znaczenie. Muzyka, która nieodłącznie towarzyszy wydarzeniom Czakramu tutaj stworzyła swoisty klimat uniesienia. Była to autorska prezentacja tak Antka Kreisa jak i Dariusza Winklera.

Zaprezentowane na ścianach akty kobiet-aniołów miały się gdzie unosić !
Sprzyjała temu zjawisku dziaporama na trzy rzutniki i trzy narożne ściany. Tak zaczął się wieczór anielskich uniesień. Dobra muzyka , bo jak może być inaczej skoro Antek to przecież muzyk, filmowiec, fotograf, czyli człowiek orkiestra . Zresztą kolejne imprezy wokół wystawy pełne muzyki będą tylko dodawały jej nowych odkrywczych skojarzeń.


Jakie są, więc te antkowe anioły ?
Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, każda jest dobra !

Są zwiewne żółto - cieliste , rozmyte, bo mają pokazywać chwilę uniesienia, zachwytu czy wreszcie pożądania, gdy patrzymy na rozebraną kobietę. Zresztą autor sam nam o tym mówi. Czyli jest rzetelny i uczciwy, nie dorabia artystowskiej ideologii do tego, co czyni i co go zachwyca. Antoni taki jest jak go znam od tych bardzo wielu lat.

Są rejestracją odbić lustrzanych, tworzących nowe skojarzenia. Tak twórcy jak i widza. Ta Antkowa technika zastosowana już do pokazania zwiewnych i pięknych kwiatów tutaj znalazła kolejne właściwe zastosowanie.

Magia ciała kobiety splata się z magią fotografii i z magię światów odbitych tylko na ulotną chwilę patrzenia pod właściwym kątem !


Wreszcie są cienie wspomnień !
Gdzie cielistość ustępuje fakturze rozmywających się w ziarnie i pikselach obrazów.
Ale taka jest natura kobiety - anioła. Pojawia się. Anektuje wszystkie nasze zmysły, a potem nas porzuca odchodząc w siną dal !



Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice, maj 2006 roku



Krzysztof Lisiak - Zadumana fotografia

"fotografia to obraz, o który otarła się rzeczywistość..."
Roland Barthes
Galeria "Katowice", ZPAF Okręg Śląski




To bardzo dobre "motto", którego użył Krzysztof Lisiak do swojej pierwszej fotograficznej wystawy. W tych słowach zawiera się sens i istota jego fotografii. Tak On to czuje i tak ja to odbieram. Ale to otarcie o rzeczywistość jest głębsze i bardziej znaczące. Dla mnie widza tej wystawy to odkrycie "zadumy" ludzi sfotografowanych w kuluarach filharmonii czy sali wystawowej. I to jest to COŚ, co chce nam pokazać Krzysztof Lisiak. Nie jest to prosty fotograficzny zabieg skierowania obiektywu od sceny na widownię i stwierdzenia, że tam też się coś ciekawego dzieje.



To jest poważna refleksja nad istotą sztuki. Nad jej wpływem na człowieka, oraz nad niezbędnością jej przeżywania. Bo właśnie wewnętrzne jej przeżywanie jest istotą tego przekazu. Pokazu zdjęć przemyślanych, dobrze skadrowanych i ciekawie tajemniczo - malarsko podanych. W dobie wszechobecnej perfekcji technicznej i barwnej, jaką niesie cyfrowa fotografia takie pokazanie wewnętrznych stanów człowieka godne jest zauważenia i popularyzowania. Niesie ono ideę wyższości ducha na prozaiczną materią techniki.



Wystawy będące podsumowaniem naszych aktualnych dokonań powinny zawierać istotne i aktualne dla nas w danym okresie czasu przemyślenia i refleksje. Wtedy my odbiorcy sztuki w moim wypadku jej smakosze poznajemy smaki nam znane lub doznajemy nowych odkryć. To jest właśnie to, po co przychodzimy na koncerty, spektakle czy wreszcie na fotograficzne wystawy. Wszyscy mamy swoje doświadczenia, przeżycia a jednak jesteśmy zainteresowani doświadczeniami refleksjami czy wreszcie przeżyciami innych. Porównujemy, analizujemy, ewentualnie wyciągamy wnioski.

Ta Wystawa i ludzie na niej pokazani przez Krzysztofa Lisiaka właśnie nas wszystkich do tego zachęca i wciąga. Nie oglądajmy jej powierzchownie i bez zastanowienia. Forma pokazania, czyli zderzenie dwóch rzeczywistości tego, co się dzieje na scenie pełnej koloru i ruchu podanej w postaci multimedialnego widowiska, a tym, co się dzieje w półmroku na zawieszonych fotogramach czyni z tej wystawy ciekawe i godne zauważenia wydarzenie artystyczne w Galerii "KATOWICE" Związku Polskich Artystów Fotografików Okręg Śląski.



Jak na początkującego artystę to dużo. To też zobowiązanie na przyszłość, bo ja wierzę w młodych twórców i dobrze im życzę.



Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice, kwiecień 2006 roku



MIESIĄC FOTOGRAFII
JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO

Galeria "Almi Art." Silesia City Center
WOKÓŁ JURKA LEWCZYŃSKIEGO





      Marzec roku 2006 to znaczące święto śląskiej fotografii artystycznej. To prezentacja jednego z najbardziej zasłużonych dla polskiej fotografii Artysty. Kolegi wokół którego wyrastało całe pokolenie śląskich fotografików. Bo Jurek potrafił wytyczać nowe kierunki, ale też był pełen zrozumienia dla tradycji i indywidualnych zainteresowań. Przed trzydziestu laty poznałem Go gdy jednoczył nas wszystkich wokół ruchu artystycznego tak na bardzo wysokim poziomie jak i tego amatorskiego. Po prostu bardzo życzliwego dla każdego, kto chciał się wypowiedzieć w sztuce fotografii. W polskiej rzeczywistości to rzadka postawa ! Jednocześnie pełna dystansu i humoru do własnej twórczości, czego doskonałą próbkę mamy w "Autoportrecie" i filmie "Leksykon Śląskiej Fotografii".


       Moim osobistym kolejnym odkryciem Jurka to wystawa "Wokół Jurka Lewczyńskiego". Wybierając zdjęcia na tą ekspozycję z naszej skromnej Związkowej szafy odkryłem Jurka niezwykle tolerancyjnego i inspirującego całe nasze fotograficzne środowisko. Różnorodność postaw twórczych, mogących przy nim i za jego poparciem wyrastać jest wprost imponująca. Jest to po prostu stwierdzenie faktu. Ja też się dość często z nim nie zgadzałem i go krytykowałem. Moje śląskie graficzne pejzaże nie budziły Jego entuzjazmu, ale mogłem je tworzyć i eksponować znajdując jego pomocną dłoń. Nasi najstarsi członkowie Okręgu ZPAF fotografowali pod wpływem piktorializmu Jana Bułhaka. A jednak byli przyjaciółmi Jurka, któremu już wtedy, czyli od lat 50-tych bliżej było do "antyfotografii" artystów takich jak Zdzisław Beksiński czy Bronisław Schlabs. Z gliwicką grupą twórczą : Aleksandrem Górskim, Piotrem Janikiem, Zofią, Rydet, Adamem Scheybalem, Stanisławem Skoczeniem, Tadeuszem Maciejką uprawiał bardzo nowoczesną fotografię. Wtedy też odkrywając abstrakcję geometryczna - taszyzm dostrzega nurt "Grafiki fotograficznej". I takie prace Kazimierza Najdenowa, Adama Bogusza, czy Franciszka Stobika powstają 40-lat temu. Cały czas docenia rolę i podkreśla rolę reportażu ! Robi do dnia dzisiejszego rejestrując nasze życie artystyczne i okolicznościowe. Właśnie zbiór takich zwykłych okazjonalnych zdjęć wykonanych przez Koleżanki i Kolegów a przedstawiających Jurka oraz "Film - Wywiad" to kolejna odsłona postaci tego artysty (Galeria KATOWICE - Leksykon...).


     Wystawa w Galerii "AlmiArt" "Wokół Jurka Lewczyńskiego" to różnorodność postaw twórczych Haliny i Leonarda Idziaków, Anny Chojnackiej, Edwarda Poloczka, Bronisława Stapińskiego, Seweryna Błochowicza, Stanisława Ziółkiewicza, Tadeusza Maciejki, Adama Sheibala, Mieczysława Cybińskiego, Róży i Ludwika Jura najstarszych Członków Okręgu Śląskiego współtworzących wspólnie z Jurkiem. Do tego dochodzi kolejne pokolenie Andrzej Koniakowski, Józef Ligęza, Małgorzata Apathy, Krzysztof Henclewski, Michał Cała, Michał Sowiński, Wiesław Brzóska, Krzysztof Liszka, Zbigniew Sawicz, Ireneusz Kulig, Stanisław Michalski, Józef Wolny, Piotr Szymon, Stanisław Sputo, Katarzyna Łata-Wrona, Janusz Musiał, Antoni Kreis., Maciej Stobierski, Jowita Mormul, prezentujące fotografię na najwyższym poziomie. Właśnie ten poziom fotografii i świadomość twórcza ich autorów to zasługa bycia z Jurkiem i obok niego.
Dziękujemy Ci Jurku !

Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice marzec 2006 roku

fotografie: Józef Wolny, Krzysztof Lisiak


ZAKOŃCZENIE
MIESIĄCA FOTOGRAFII
JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO

Galeria "Almi Art." Silesia City Center
Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego
SESJA O NIEZBĘDNOŚCI SZTUKI



      Miesiąc Fotografii Jerzego Lewczyńskiego pięknie zbiegł się z Dniami Teatru Śląskiego w Katowicach. Dniami, które rozpoczynały się SESJĄ O NIEZBĘDNOŚCI SZTUKI. Teatr oraz wybitni przedstawiciele polskiej kultury swoje myśli i referaty mieli przyjemność wygłosić w Galerii ArmiArt mając wokół siebie doskonałą śląska fotografię z ostatnich 30-tu lat. Fotografię, która powstawała wokół Jurka i pod jego wpływem.
Tą wyjątkową okazję stworzyli swoimi referatami: Anda Rottenberg, Ewa Woydyłło, prof. Wiktor Osiatyński, Waldemar Dąbrowski, prof. Stanisław Sławek, Senator Krystyna Doktorowicz i Senator Krystyna Bochenek. Animatorem tematu i gospodarzem spotkania był Henryk Baranowski.


      Sesja i Dni Teatru Śląskiego zakończy się wspólnym apelem w obronie polskiej kultury i roli artysty. - Fakt, że inicjatywa takiej dyskusji wywodzi się ze Śląska, ma znaczenie symboliczne - uważa Waldemar Dąbrowski. - Ten region Polski najboleśniej doświadcza procesu transformacji, a jednocześnie potrafi zachować wiele wartości, na czele, których znajduje się etos pracy. Właśnie taki, jaki prezentuje ta fotografia bezbłędna technicznie, zaangażowana w prezentacje regionu i aktualne kierunki sztuki.


Dla prof.Wiktora Osiatyńskiego bez sztuki nie byłoby ewolucji ludzkości. A wolność jednostki i artysty to przymiot nigdy nie dany całkowicie i do końca. Ale niezbywalną rolą sztuki jest prezentować wolność wypowiedzi tak osobistej jak i kształtować nowe jej kierunki. Sztuka jest nośnikiem ideałów ludzi myślących. Tutaj ciekawym znaczącym referatem dla nas artystów był referat Ewy Woydyłło, która jako prof. psychiatrii zwróciła uwagę na kondycję psychiczną artysty. Tak tego wybitnego z poprzednich epok jak i tego współczesnego. I nie był to obraz do końca optymistyczny. Upraszczają bardzo prymitywnie ten bardzo precyzyjny wywód można powiedzieć, że artysta to człowiek nie do końca przewidywalny, delikatnie mówiąc. Jednostka nadwrażliwa, wymagająca od innych akceptacji swoich artystycznych wizji, czy wreszcie żądna sławy przynależnej władcom i politykom. Człowiek sprawiający kłopoty. Ten ton myślenia przypomina też prof.


Tadeusz Sławek przedstawiając nam tezy "Państwa Idealnego" Platona, który mówi wprost ..malarz jest tym, co lichotę tworzy w porównaniu do prawdy i tym, że z takim samym pierwiastkiem lichym duszy obcuje, a nie z tym, co jest najlepszy, wobec tego słusznie nie moglibyśmy go przyjąć do Państwa, w którym dobre prawa miałyby rządzić. Bo on rozbudza i karmi lichy zakątek duszy potęgując go. Tym samym czyni go ważniejszym od pierwiastka myślącego. Tolerować artystów to jest zupełnie tak jak by ktoś wzmagał w państwie element ciemny, i wydawał państwo w jego ręce. Jak więc widzimy Platon nie bardzo lubił artystów. Czyli sytuacja aktualna nie jest czymś nowym. Lecz zjawiskiem przewijającym się przez wieki cywilizacji.


Anda Rottenberg znawczyni sztuk wizualnych próbowała powiązać temat z kulturotwórczą rolą tożsamości narodowej. Będąc przekonana o plemiennej istocie znakowania swojej obecności w otaczającym nas świecie. Sztuka i artyści bardzo często i ochoczo to czynią. Naturalnie dużą część dyskusji wypełniały problemy medialnego przekazu sztuki.


Podkreślano jego wartości i zagrożenia, ale ponieważ korzystam w tej chwili z tego wirtualnego medium, więc temat zostawiam otwarty. Dla ludzi teatru i fotografii takie spotkanie i uczestnictwo w debacie to czysta przyjemność i nauka.

Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice marzec 2006 roku.

fotografie: Krzysztof Lisiak

Andrzej Koniakowski
"Leksykon Śląskiej Fotografii : Jerzy Lewczyński"



"Leksykon Śląskiej Fotografii" to ambitna próba kontynuowania "Almanachu Fotografiki Śląskiej" - FORMY I LUDZIE autorstwa Alfreda Ligockiego. Tamto wydawnictwo prezentowało śląskich fotografików do roku 1988. Teraz po dwudziestu latach nastał czas realizowania naszych kolejnych ambicji dokumentowania wizerunku naszego artystycznego środowiska. Chęć to jedno, ale ważniejsze jest pojawienie się właściwego Kolegi Janusza Musiała, który skromną kamerą ma ochotę rejestrować nasze sylwetki, wypowiedzi i fotografie. To niby nic a jak wiele. Bo bez kolejnych pasjonatów nie powstają kolejne cegiełki historycznych dokonań. Naturalnie prawie wszyscy staramy się mu pomagać na miarę możliwości.


Tym sposobem powstaje kolejny dokument o naszym śląskim fotograficznym środowisku. W tym projekcie istotny jest moment wzajemnej prezentacji oraz dyskusji pokoleniowej o fotografii. Wywiady z Koleżankami i Kolegami nestorami naszego Okręgu Śląskiego prowadzą młodzi. Tym samym mamy prezentacje dwóch pokoleń i różnorodnych spojrzeń na sztukę. Do tej pory udało się nam zaprezentować Halinę Holas-Idziakową założycielkę Delegatury, ZPAF w Katowicach w roku 1951 oraz Annę Chojnacką naszą wybitną artystę nadającą ton ambitnym działaniom artystycznym Okręgu Śląskiego ZPAF przez wiele lat.


Teraz z okazji Miesiąca Fotografii Jerzego Lewczyńskiego mamy niewątpliwą przyjemność zaprezentować sylwetkę tego niekwestionowanego lidera nowoczesnej fotografii na Śląsku i w Polsce. Skromna surowa forma dokumentu filmowego o Jurku i jego twórczości poparta prezentacją jego pracowni to niezwykłe przeżycie. Dowiadujemy się o początkach jego fascynacji fotografią. O wielu koleżankach i kolegach, z którymi współtworzył gliwickie i śląskie środowisko fotograficzne. Anegdoty, opowiastki wspomnienia to wszystko składa się na wartość tego przekazu. Przekazu nie do opisania w tak krótkim omówieniu. Ale na tym właśnie polega siła i znaczenie stworzenia "FILMU" o Jurku. Jego humor, gestykulacja, radość z wspominania i przypominania sobie ciekawych momentów to sól tego przekazu. A Jego doskonała fotografia pokazywana oraz opowiadana jak została stworzona dodaje tylko smaku tej artystycznej uczcie. Na tym polega przecież magia filmu. Tym samym utrwalamy to, co jest najistotniejsze w naszej artystycznej spuściżnie. Wizerunek człowieka, artysty, działacza społecznego, bo takim też przez całe życie jest Jurek.


Przez 45 minut z zapartym tchem wszyscy a było ich bardzo wielu słuchali wywiadu Jerzego Lewczyńskiego prowadzonego przez Marię Śliwę. Koleżankę, która pracę magisterską napisała właśnie o Jurku. Tym sposobem splatamy przeszłość z teraźniejszością. Ale aby ten ambitny projekt dokumentowania sylwetek twórców mógł być nadal tworzony potrzebny jest nowy i dobry klimat działań organizacyjnych Okręgu Śląskiego. Taki, jaki zapewnia nam właśnie Prezes Katarzyna Łata - Wrona z nowym młodym i pełnym wiary w przyszłość Zarządem. Ja jako starszy kolega mogę się tylko to tego wszystkiego przyłożyć i z całych sił pomagać. A zapał się udziela i będziemy tworzyć kolejne odcinki Leksykonu. Surowe materiały o kolejnych śląskich twórcach są już przygotowane i ulegają obróbce. Ten optymistyczny akcent pozwala wierzyć, że pamięć o dokonaniach śląskiej fotografii artystycznej zostanie zachowana.



Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice Marzec 2006 rok
Galeria "PUSTA" GCK Katowice

fotografie: Krzysztof Lisiak

Andrzej Koniakowski
"A U T O P O R T R E T" Jerzy Lewczyński"



Galeria PUSTA gości właśnie Fotografię Jerzego, Lewczyńskiego w wielu odsłonach.


Prezentowany "Autoportret" to wystawa przedstawiająca Jurka w bardzo wielu postaciach. Tym samym bardzo prawdziwego. Bo Jerzy Lewczyński jest poważny, jest refleksyjny, jest roześmiany, jest ironiczny do swojej osoby, jest po prostu normalny i bardzo bliski nam wszystkim uprawiającym poważnie fotografię.


To wszystko jest zauważalne na tej wystawie. Niewielu tak znakomitych artystów potrafi mieć taki radosny dystans do swojej wieloletniej twórczości. Właśnie fotograficzna działalność przyniosła mu sławę i uznanie. My wszyscy szczególnie tu na Śląsku wyrastaliśmy obok niego i pod wpływem jego fotografii oraz jego działań organizacyjnych. Oglądając teraz ten wybór jego autoportretów znowu się czegoś uczymy. Właśnie tego, że bardzo często przecież fotografujemy się tam gdzie dojechaliśmy ,gdzie się wdrapaliśmy, gdzie po prostu chcemy się uwiecznić na pamiątkę. Te banalne zdjęcia pamiątkowe też mogą być kanwą artystycznej wystawy. Tylko trzeba mieć pomysł na radosne i pozbawione patosu pozowanie do tych zdjęć. Nie bać się śmieszności nie być za bardzo poważnym, bo tylko ten, kto potrafi się śmiać z siebie może się śmiać z innych. To właśnie jest kolejne ważne przesłanie, płynące z tej Wystawy. Eksponowana fotografia uzupełniona jest osobistymi zapiskami autora. Tutaj pozwolę sobie oddać głos Jurkowi, bo jego słowa powiedzą więcej niż moje spostrzeżenia:
...od wielu lat prowadzę notatki, zapiski dotyczące fotografii, odzwierciedlają one zmiany mojej świadomości i moich poglądów w latach 1945 - 1979. Mimo ich bardzo osobistego i skrótowego charakteru wydają mi się one typowe dla tych wszystkich, którzy zamienili życie na fotografię.. ( Jerzy Lewczyński )


Wystawa spotkanie z Jurkiem przeczytanie kolejnych jego tekstów to kolejne ubogacenie naszej fotograficznej i osobistej wrażliwości na to, co ważne i warte kontynuowania w naszym życiu. Tak to dobra fotografia wpływa na nasze życie. Opisywanie samych zdjęć nie ma sensu, bo ważniejsze są refleksje i wrażenia osobiste. Tą oczywistą prawdą zachęcam wszystkich do oglądnięcia tej Ważnej Wystawy.



Andrzej Koniakowski ZPAF
Katowice 8.03.2006 rok

fotografie: Krzysztof Lisiak
©2oo6-2oo8 ZPAF Okręg Śląski