|
|
|
|
|
PRZESTRZENIE WYOBRAŹNI
Według wschodnich wierzeń, ten kto wyrusza w podróż w poszukiwaniu duchowości (a czymże innym jest w swej istocie sztuka, każda sztuka, w tym oczywiście także fotografia?) może wybrać tylko dwa kierunki. Gdy pielgrzymuje na zewnątrz - spotyka Brahmana; gdy w głąb siebie - Atmana. Oświeceni wiedzą jednak, że Brahman i Atman to jedno.
To co wydaje się łączyć przestrzeń i wyobraźnię to nieskrępowanie, wolność. Oddech. Brak ograniczeń.
Oto więc artysta zostaje pozostawiony sam z sobą. Jedyną barierą - okazuje się brak barier. Jedynym drogowskazem - brak drogowskazów.
Czujesz tę przestrzeń? Potrafisz ją sobie wyobrazić? A może coś Ci przeszkadza? Krępuje? Więzi? Ogranicza? Lecz co? Skoro wszystko, co widzisz przyniosłeś tu z sobą.
Podróż przez zmysły. Przez ciało. A więc w głąb? Poprzez skórę (Jowita Mormul, Maria Śliwa). Żądze (Agnieszka Babińska). Nietrwałość, fragmentaryczność, w poszukiwaniu jakiegoś szkieletu, a może w poszukiwaniu pełni (Antoni Kreis). Podróż z walizką pełną skarbów, pełną siebie (Jagna Olejnikowska). Poprzez tajemniczość (Krzysztof Liszka).
Ale i podróż przez to, co na zewnątrz. Przez najprostszą deskę (Janusz Musiał). Trochę smutną, trochę zamgloną, jakby dopiero odpamiętywaną krainę dzieciństwa (Leszek Żurek). Poprzemysłowe formy śląskiego krajobrazu (Andrzej Koniakowski), w którym dostrzec też można i bajkowość, i magię, i czar (Ryszard Czernow)
Oniryczno-szare półcienie kamiennych filarów i cmentarnych furt (Józef Wolny). Poprzez światło i cień (Waldemar Jama, Maciej Stobierski).
I nie ma kresu
Zamiast celu pojawia się kolejny podróżny. Zaproszony pasażer, równie ważny interpretator - widz. Spotkanie dwóch przestrzeni, dwóch wyobraźni, dwóch światów
Czy zachęcony pokazaną skórą zechce jej dotknąć? A może będzie wolał uciec? Obudzi swoje zmysły? Czy postara się im zaprzeczyć? Ukryć? Wyprzeć? Zastąpić wstydem, oburzeniem? Czy dostrzeże całość w niecałości? Pełnię we fragmencie? Życie w metalowym stelażu? Czy dopisze sobie dramat? A może znajdzie szczęśliwe zakończenie? Co zobaczy widz w oczach sęków? Czy na bujanym koniu pogalopuje ku nieodkrytym biegunom i tajemnicom dzieciństwa? Czy zachwyci się pięknem geometrii? Czy przeniknie w świat fantastyczny - drugą stronę lustra, a może raczej komputerowego ekranu? Czy zachęcony pokazanym niecielesnym światłem zechce go dotknąć? Czy przerażony własnym cieniem zdecyduje się by zbiec?
Nie wiemy.
Lecz czyż to nie jest cudowne, że nie trzeba wiedzieć?
Bez wielkich oglądających nie będzie wielkich fotografików. Patrzmy uważnie.
Bartosz M. Wrona
|
| |
|
|
|
|